» Blog » Welcome back (to) Imladris...
24-11-2013 00:15

Welcome back (to) Imladris...

W działach: Konwenty | Odsłony: 788

Welcome back (to) Imladris...
...we missed you.

Wczoraj

Dawno, dawno temu w Krakowie istniały dwa kluby fanów fantastyki – KKMF i GGFF. Ten pierwszy robił Krakony, ten drugi Imladrisy (potem KKMF podupadł, ludzie się przemieszali i przynależność się zmieniła, w  efekcie czego GGFF robił też Krakony). Jako przybłęda z Lublina wsiąkłem w organizację Krakonów, a Imladris był zawsze dla mnie "tym drugim” konwentem. Wpadałem na niego jako uczestnik, czasem prelegent. Duża część ekipy GGFF pomagała nam w obsłudze ConQuestów. Dzięki Imladrisowi i jego współpracy ze "szkołą na Lubomirskiego”, mieliśmy potem przetarte szlaki w rozmowach z dyrekcją przy tworzeniu ConStarów.

Z Imlalali na zawsze zapamiętam dwie rzeczy: ekspresowe kalambury podczas ostatniej, smutnej dość edycji w budynku YMCA i to jak mój znajomy dostał w twarz od dresa na Kazimierzu (za długie włosy). Dziś konwent odbywa się w Nowej Hucie, ale raczej nikomu nic nie grozi. Kraków też się mocno zmienił przez te lata. Wiadomo, po latach pozostają te najbardziej intensywne wydarzenia. Bo poza nimi było też sporo normalnych, fajnych punktów programu i dobrej zabawy.

Dziś

Odnowiony Imladris to konwent kameralny, w porównaniu z tym, co dziś dzieje się w największych ośrodkach. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale to nie czas i notka na takie tematy.

Fandomus movens nowej odsłony Imlali był Hassan, który zebrał ekipę starych wyjadaczy konwentowych. Do tego znalazł sposób, by impreza nie ryzykowała finansowo ponad miarę (dofinansowania z UE, o czym informują nadruki na konwentowych koszulkach). Celem nie jest nawet ta edycja, lecz wychowanie paru osób, które mogłyby robić kolejne. To trudna misja, bo w przeszłości padającym powoli klubom nie udało się takich osób znaleźć/wyszkolić. Może teraz się uda? Byłoby świetnie.

Imladris musi też uporać się z niestety nienajlepszym wrażeniem, jakie pozostało po ostatnicj mangowych Krakonach. Dla Krakusów jest oczywiste, że za obie imprezy odpowiadają inni ludzie, ale dla osób z reszty kraju nad Wisłą nie jest to tak jasne. To trochę casus Torunia. Tam również za wtopę jednej ekipy pośrednio oberwało się całej lokalnej społeczności fanów.

Na Imladris 2013 wpadłem na niecałe siedem godzin (dla mnie sama wyprawa do Huty to ponad godzinka jazdy). W tym czasie zdążyłem przywitać się z pokaźną garstką ludzi (części z nich nie widziałem od wieków od 2008), pogadać o biznesach, nawiązać jeden ciekawy kontakt, zagrać w prototyp i wysłuchać ponad trzech prelekcji. Jeśli dodać do tego całkiem dobrego burgera serwowanego z cateringowego busa, to trudno czegoś więcej chcieć od życia. No, może konwentowej knajpy za rogiem, ale w Hucie jednak mogłoby to stanowić ekstremalne przeżycie.

Na Imladrisie pojawiły się dwie ciekawe technologiczne nowinki.

Pierwsza to elektroniczna weryfikacja wcześniejszej akredytacji, opisywana przez Hassana prosto: "Ping i wchodzisz". Pozwoliło to uniknąć tłoku na wejściu i hejtu na fejsie. Może to rozwiązanie dla Pyrkonu? A może jest to rozwiązanie na rejestrowanie się na pojedyncze, oblegane prelekcje? To też już praktycznie nieuniknione.

Drugą była specjalna apka, która pozwalała zeskanować kod z kartki na ścianie i tym samym otrzymać program konwentu. Też fajne, jak kogoś brzydzi papier informatora lub go już zgubił. Albo drukarnia "nie dowieźli”.

Czego Kogo mi zabrakło? Krakonmana. Nie wiem, czy Marcin dotarł na Imladris, czy jeszcze dotrze, ale ta impreza bez niego nie do końca się liczy. Sorry, ale konwent sf-f w Krakowie bez Krakona na akredytce?! Abominacja.

Dzięki za konwent dla:

  • Żony, za to że mnie puściła samego do Huty bez kota do obstawy.
  • Hassana za ciepłe powitanie godne brodatego Elronda.
  • Marka Mydla, Piotra Stankiewicza i ekipy Badger’s Nest za pogaduchy przy partyjce Roninów.
  • Blanche, nimdila i Plane’a za pogaduchy podczas czekania na burgera.
  • Linki za wspólne prelekcyjne komciowanie i bezpieczny powrót.

Osoby, z którymi fajnie było się choć na chwilę zobaczyć: Yola, Krzyś, Lucek, Puszon, Wąski, Piotr Sterczewski, Joanna, Magda Cielecka, Martva, Janek, Morfion, Toudi, neishin, Bagheera, Małgosia, Matrix, Ma-ruda, Szept, Giżol, Kiender, Mateusz, Darken, Wiktor Wekt, Inkwizytor, Madi, REMOV, Mona, vh, nid, MaWro i inni, o których mogłem zapomnieć.

Jutro

Mam nadzieję, że do zobaczenia za rok w ostatnim gościnnym konwencie na północ od gór.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Krakonman
   
Ocena:
0

Zaszedłem na konwent w piątek, a po powrocie do domu miałem 38 stopni gorączki, więc wczoraj sobie odpuściłem (zwłaszcza, że dzisiaj wyjeżdżam do Warszawy na tydzień). Postaram się jeszcze dzisiaj na chwilę pojawić, jak mnie żona z domu wypuści.

24-11-2013 09:34
Repek
   
Ocena:
0

A, to zmienia postać rzeczy. Nie daj się polskiej aurze. :)

Pozdro

24-11-2013 12:59
beacon
   
Ocena:
+2

Żony lol.

24-11-2013 13:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.